wystawa

Rdza

Bartek Warzecha
13.05 - 26.06 | 2022
  • Wiktorii 5

„Rdza” Bartka Warzechy to poruszający, subiektywny dokument o przemijaniu. O greckiej wyspie — Krecie. O tym, jak złudne są nasze wyobrażenia o idyllicznej krainie. O tym, że artysta zauważa otaczającą nas rzeczywistość w sposób mniej powierzchowny. Nie daje się zwieść blichtrowi wakacyjnego kurortu, daleki jest od konsumpcjonizmu. Wręcz przeciwnie — pokazuje, co kryje się pod kolejnymi warstwami maskującej farby. [...] 
 Obrazy stają się więc pretekstem lub nawet — biorąc pod uwagę miejsce wykonania — paradoksem. Przyglądając się zdjęciom Bartka Warzechy z Krety, trafiłem na słowa Epimenidesa — filozofa i poety z przełomu VII i VI wieku p.n.e.. Epimenides, sam będąc Kreteńczykiem, w jednym ze swoich poematów napisał: „Zawsze są kłamliwymi sprośni Kretensowie”. Zdanie to stało się podstawą do sformułowania filozoficznego „paradoksu kłamcy”. Gdzie jest fałsz, a gdzie prawda? — odpowiedzmy sobie sami, oglądając „Rdzę”. 

Kurator wystawy: Grzegorz Dąbrowski

Bartek Warzecha – fotograf i twórca wizualny, absolwent Wydziału Aktorskiego Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie oraz Programu Mentorskiego Sputnik Photos. Laureat m.in. Grand Press Photo, KTR, DEBUTS by doc! Magazine oraz ogólnopolskiego Konkursu Fotografii Teatralnej. Stypendysta Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Autor trzech wystaw indywidualnych: "Pierwsza generalna" (Galeria im. Sleńdzińskich w Białymstoku), "IN/OUT" (Teatr Collegium Nobilium w Warszawie) oraz "Rdza" (Galeria Kordegarda w Warszawie) oraz dwóch photobooków: "Bartek Warzecha / Przedstawienia" oraz "Rdza".

Rdza

Takiej Krety nikt nam dotąd nie pokazał. Największa grecka wyspa, nazywana małym konty- nentem, zyskuje nowe, nieoczywiste oblicze. Zamiast błękitu i bieli – brązy, szarości i wyblakły róż. Zamiast gór, wąwozów, gajów oliwnych, morza i złotych piasków – beton, plastik, rdza i pleśń. Zamiast hałaśliwej i radosnej krzątaniny masowego turysty – cisza i powolny rozpad. Zamiast obietnicy wyspy – wyspa prawdziwa i ciasne, klaustrofobiczne fragmenty jej niezbyt przyjemnych miast.

Trwa „posezon” – dziwna, krótka pora roku. Leniwe fale oblewają wyspę od niechcenia. Światło nie jest już letnie, ciepłe, wakacyjne, nie razi; jest zamglone, niemal złowróżbne, wczesnojesienne. Turyści wyjechali, miejscowi pewnie odpoczywają. Nie ma komu up- rzątnąć przejrzałych, gorzkich pomarańczy, które zachwycały ledwie kilka tygodni wcześniej, a teraz rozgniecione gniją pod przydrożnymi drzewami.

Czuły i uważny fotograf nie szuka oczywistości: ruin starożytnych pałaców, weneckich forty- fikacji, tureckich minaretów. Od skomplikowanej i krwawej kreteńskiej historii woli teraźniejszość i zapowiedź przyszłości. Jego obrazy są przestrogą: róż na budynkach staje się coraz bledszy, a rdza hodowana na słonawej morskiej bryzie uparcie przegry- za opatrunki z folii, zajmując po cichu nowe areały. Czy to natura – gotowa walczyć z metalem i betonem – próbuje zabrać człowiekowi co jej?

Jesienna wyspa liże rany. Jak co roku, jak co sezon, jak od stuleci...

Kretę, walczącą z osmańskim okupantem u schyłku XIX wieku, tak opisywał Nikos Kazantzakis,

skądinąd Kreteńczyk z urodzenia: „Pogmatwana, krnąbrna, nieugięta była ta ziemia; nawet przez chwilę nie pozwala ci odnaleźć komfortu, wytchnienia (...). Ma w sobie coś nieludzkiego; nie jesteś w stanie pojąć, czy kocha swoje dzieci, czy je nienawidzi”. „Chłoszcze je do krwi”* – dodawał słynny pisarz.

To z tego okresu i z późniejszych licznych wojen pochodzi broń, jaką do dziś dumni i porywczy Kreteńczycy ukrywają w domowych szafach i skrzyniach. Strzelają z niej w powietrze na wiwat, gdy rodzi się dziecko, na okoliczność ślubów i podczas pogrzebów, ale też nierzadko – w ramach wendetty – celują z niej do siebie nawzajem. Gdy chybią, obrywają ściany. Ale i ze śladami po kulach rdza radzi sobie bez problemu.

Kreta Bartka Warzechy jest chwilowo mniej dzika, bardziej okiełznana, nieco wymęczona i zaspana. Zadziwia i niepokoi zarazem. Kłóci się z wyobrażeniami i ze wspomnieniami bywalców. Ta jej „posezonowa” odsłona, choć oniryczna, jest jednocześnie boleśnie realna.

Dionisios Sturis

*cytaty z powieści Nikosa Kazantzakisa Kapetan Michał w przekładzie Michała Bzinkowskiego

 

Wystawie towarzyszy publikacja w języku polskim, greckim i angielskim:

Bartek Warzecha. Rdza

Fotografie: Bartek Warzecha

Teksty: Grzegorz Dąbrowski, Dionisios Sturis

Fotoedycja: Grzegorz Dąbrowski

Projekt graficzny: Ania Nałęcka-Milach/Tapir Book Design

Redakcja: Agnieszka Kubaś

Suplement: Ewa Pawlak

Nakład: 500 egzemplarzy

Powrót na początek strony